Polski duet na Kaukazie

515318-352x500Autor: Małgorzata Nocuń, Andrzej Brzeziecki

Tytuł: Armenia. Karawany śmierci

Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne

Liczba stron: 232

Moja ocena: 6/10

 

Małgorzata Nocuń – redaktorka „Nowej Europy Wschodniej”, a także dziennikarka „Tygodnika Powszechnego” oraz Andrzej Brzeziecki – redaktor naczelny „Nowej Europy Wschodniej” i publicysta „Tygodnika Powszechnego” po raz kolejny udowodnili, iż tworzą udany duet, przynajmniej jeśli chodzi o literaturę. Ich poprzednie wspólne publikacje („Białoruś: kartofle i dżinsy”, „Łukaszenka. Niedoszły car Rosji”, a także „Ograbiony naród. Rozmowy z intelektualistami białoruskimi”) przybliżyły nam realia  panujące w państwie leżącym tuż za naszą wschodnią granicą, ostatnim bastionie komunizmu na kontynencie europejskim. Tym razem postanowili zabrać nas w podróż nieco dalszą, do Armenii – kraju doświadczonego przez los niczym biblijny Hiob. Najnowsza książka publicystów „NEW” przybliża nam, czytelnikom, historię, tradycję oraz kulturę Ormian.

DSC_9344Ormianie jako pierwszy naród na świecie przyjęli chrześcijaństwo – to na świętej górze Ararat osiadła biblijna Arka Noego, tutaj mieściło się zatem prawdziwe epicentrum świata. Jednak Bóg nie był łaskawy dla swych wyznawców i postanowił ich poddać próbie, wystawiając na cierpienia tak, jak niegdyś Hioba. Biblijna postać jawi się niczym klucz do odczytania całego utworu, autorzy stosują analogię, aby w ten sposób podkreślić wyjątkowość Ormian – oni sami w tej właśnie kategorii postrzegają swój naród. Ale polscy obserwatorzy sięgają o krok dalej, biorą medal do ręki i oglądają go z obu stron, by potem wydać sąd zgoła sprzeczny z samoświadomością obywateli Armenii: „Na każdy argument o wielkości tego narodu można znaleźć kontrargument o jego miałkości”.

Obraz narodu, jaki wyłania się z reporterskich rozważań i komentarzy, pozostaje niejednoznaczny. Z jednej strony przyglądamy się społeczeństwu z szeroką tradycją piśmienniczą, bogatą historią oraz rozwiniętą kulturą (zwłaszcza w materii produkcji dywanów, czemu autorzy poświęcają cały rozdział). Z drugiej strony Armenia to kraj zarządzany przez oligarchów, a korupcja stanowi chleb powszechny dla obywateli. Jednocześnie społeczeństwu odmawia się prawa do wolności głosu, a wszelkie odchylenia od oficjalnej linii są piętnowane. Sprzeczności i kontrasty piętrzą się nieustannie.
DSC_9368Przyczyn takiego stanu rzeczy należy upatrywać w trudnej historii, która stała się udziałem Ormian. Z niegdyś potężnego imperium ich państwo przekształciło się w niewielki skrawek lądu, w granicach którego nie mieści się już nawet góra Ararat – święte miejsce narodu ormiańskiego, dzisiaj leżące na terytorium Turcji. Tematem wstydliwym i bolesnym na historycznej mapie jawią się tzw. „karawany śmierci”, znajdujące się w podtytule utworu (swoją drogą nie do końca zasadnie – bowiem czytelnik może pomyśleć, iż są one osią, wokół której budowana jest narracja, tymczasem samemu zagadnieniu  poświęcony został jedynie początek książki). Ormianie wolą nie wspominać tego momentu swojej historii, bowiem jest on pewną wskazówką określającą ich tożsamość. Niczym potulne baranki rzesze Ormian przemierzały pustynię w kierunku Syrii, dokąd ich deportowano z Imperium Osmańskiego, aby w przygotowanych wcześniej obozach zagłady uskutecznić tzw. „całkowite rozwiązanie” – termin ukuty wcale nie w związku z Holocaustem, ale właśnie z ludobójstwem Ormian. Dzisiaj wydarzenie to znane jest jedynie z relacji nielicznych osób, które przeżyły – wtedy będących dziećmi, często przez całe życie noszących na sobie ciężar trudnych doświadczeń młodego wieku.
DSC_9345Jeszcze jedna kwestia jawi się istotną w rysopisie Ormian. Jest nią oczywiście spór o Górski Karabach, toczony z sąsiednim Azerbejdżanem. Wojna o ten skrawek ziemi, dla obu państw przyjmowany jako własny, owocuje w wydarzenia dramatyczne, takie jak np. masakra w Sumgaicie w 1988 r. dokonana na tle etnicznym. Jakby tego było mało, Ormianie doświadczeni zostali w tym czasie przez trzęsienie ziemi, którego ofiary liczone są w tysiącach. Liczba nieszczęść narodu w żaden sposób nie równoważy się z jego powodzeniami, o których w utworze prawie nie ma nic.
DSC_9347

„Armenia. Karawany śmierci” to utwór przybliżający odbiorcom sylwetkę tego kaukaskiego państwa. Napisany został językiem przystępnym, w formie reportażu, wskazującego na te elementy, które są dla nas zaskakujące i zupełnie nieznane, a przez to ciekawe. Ja z lektury tej książki wyciągnęłam dla siebie czytelniczą wskazówkę – na mojej półce zagościły dwa utwory przywoływane przez autorów, które mam nadzieję, poszerzą moją znajomość tematu. Są to: „Czterdzieści dni Musa Dah” Franza Werfela oraz „Płomień i lód. Przypadki mojego życia” Arthura Koestlera.
DSC_9368

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *