(Bez)ludna zielona wyspa Ostachowicza

f7de52f31fAutor: Igor Ostachowicz

Tytuł: Zielona wyspa

Wydawnictwo: Wydawnictwo WAB

Liczba stron: 416

Moja ocena: 8/10

 

DSC_8816Bezludna wyspa, która dla głównej bohaterki, Magdy, ma być wymarzonym miejscem na odpoczynek od świata, zamieszkana jest przez nielegalnego lokatora, Jarka. Od pierwszego spotkania ich relacje układają się w sposób bardzo niekonwencjonalny. Wydawać by się mogło, że osadzenie fabuły utworu w realiach bezludnej wyspy stanowić będzie ciekawe tło dla snucia opowieści opartej na wątku sensacyjno-erotycznym. Tymczasem, odnoszę wrażenie, iż Igor Ostachowicz zupełnie tego potencjału nie wykorzystał, a jego talent skończył się jeszcze zanim podjął próbę realizacji swojego pomysłu na niebanalną powieść.

DSC_8817Akcja utworu to zapis relacji bohaterki z pobytu na wyspie, dzielonego z nieznajomym mężczyznom. W założeniu Magda wynajęła ten skrawek świata na wyłączność, aby spędzić w odosobnieniu wymarzony urlop. Towarzystwo Jarka jest niezapowiedzianym gratisem, jakiego nie przewidywała oferta biura turystycznego. Ostachowicz poświęcił kilkaset stron, aby opisać skomplikowaną relację, jaka wywiązała się między dwojgiem obcych sobie ludzi. Nie dziwi więc, iż jest to opis mdły, zdominowany przez niekończące się sceny seksu, alkoholowego upojenia, otumanienia przez środki psychoaktywnych, a także nieciekawe rozmowy o niczym. Aby nieco urozmaicić akcję oraz lepiej nakreślić portrety bohaterów, autor wplata do fabuły retrospekcje dotyczące przeszłości Magdy, a także fragmenty dziennika Jarka. Niestety, to nie pomaga, a wręcz przeciwnie, czyni treść utworu jeszcze bardziej prozaiczną.

DSC_8832Nie wiadomo, czemu służy ten sposób budowania fabuły – niewątpliwie jedna rzecz pozostaje dla czytelnika przez cały czas niejasna: która postać jest figurą złą, a która dobrą? Czemu mają służyć ich charakterystyki, co chce autor wyrazić wkładając w ich usta określone slogany, a w ich umysły raczej miałkie refleksje? Oczywiście, liczne odwołania do różnych kulturowych źródeł pozwalają dostrzec, na jakie problemy chce nas uczulić autor. Najogólniej mówiąc, być może chce nas Ostachowicz zmusić do tego, abyśmy spojrzeli na kondycję współczesnego człowieka. Niestety, jego moralna nauka zostaje wyłożona w sposób mało atrakcyjny.

Cechą charakterystyczną dla całego utworu jest absurdalność zdarzeń. Czytelnik nie wie nawet, czy cała historia wydarzyła się w życiu bohaterów naprawdę, czy też wręcz przeciwnie, jest ona projekcją powstałą w głowie Magdy. Główna bohaterka budzi emocje skrajnie negatywne, być może dlatego, iż jej cechy zostały mocno przerysowane. Chciałoby się wierzyć, iż prywatnie patrzy Ostachowicz na kobiety nieco inaczej. Nawet jeśli stworzenie takiej a nie innej postaci służyć ma kreowaniu klimatu swoistej psychozy, mogącej dotyczyć każdego z nas, to zachowanie Magdy jest raczej godne pożałowania, niż skłaniające do jakiejkolwiek refleksji. Treści skondensowane w postaci głównej bohaterki na pewno nie budzą niepokoju, a jedynie niesmak.

DSC_8830Słowem podsumowania pragnę jedynie nadmienić, że książka Ostachowicza mogłaby się bronić przez wzgląd na zakończenie, jednak tym, co wpływa na niekorzyść jest długość utworu – kilkaset stron nic niewnoszących opisów i komentarzy, a także styl autora, a raczej jego brak. Mam nadzieję, że gdy przeczytam Noc żywych Żydów zmienię swój pogląd na twórczość Igora Ostachowicza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *